Pełen atrakcji dzień 6. – Geirangefjord, Trollstigen i Trollveggen graphic

Nocowaliśmy niedaleko chyba najbardziej znanego fiordu Norwegii – GEIRANGEFJORD. Nasza rutyna poranna obejmowała śniadanie, mycie zębów, sprzątanie i pakowanie. Czynności te zajmowały dość dużo czasu, tak że w samochodzie Tomek zazwyczaj szybko zapadał w sen. Cieszyło nas to, bo można było spokojnie przejechać większy odcinek trasy. Jednak nie tego dnia, ponieważ jak wspomniałam, byliśmy blisko fiordu. Z bólem serca wyskoczyliśmy tylko zrobić kilka fotek i ruszyliśmy dalej na północ (podjeżdżaliśmy od zachodniej strony mijając w dole po prawej stronie Hellesylt). Cóż, wolałam zapewnić synowi nieprzerwany sen niż nacieszyć oczy widokami. A było czym. Widzieliśmy co prawda tylko fragment, ale przypuszczam, że warto wykupić rejs po fiordzie. Otaczają go strome góry z licznymi wodospadami. Zjawiskowo!

Prom Hellesylt – Geiranger nie był nam niestety po drodze. Czekała nas dużo krótsza i mniej malownicza przeprawa promem Stranda – Liabygda. Stamtąd zaledwie 50 km do kolejnej atrakcji tego dnia – TROLLSTIGEN. Zbliżaliśmy się jadąc przez przepiękne górskie tereny. Wszechobecne wodospady, wiecznie zalegający śnieg, porozrzucane tu i ówdzie skały. Dotarliśmy do nowoczesnego budynku Visitor Center. Obejrzeliśmy pamiątki (nic szczególnie nie przykuło naszej uwagi poza tym, że ceny wcale nie były przerażająco wysokie) i poszliśmy na balkony widokowe. Rozpościera się z nich urzekający widok na słynną Drogę Trolli. Została otwarta w 1936 roku po 8 latach budowy. Składa się z 11 serpentyn, większość z nich pod kątem 180°. Średnie nachylenie drogi to 9%. Zazwyczaj jest otwarta od maja do października, zależnie od warunków pogodowych. Najwyższy punkt drogi znajduje się na wysokości 853m.

Prowadził Jurek. Tomek powoli odchodził w krainę snów, a ja wyglądałam przez każde okno, żeby jak najwięcej zobaczyć. Zatoki ułatwiają mijanie się samochodów, aczkolwiek im większe natężenie ruchu, tym manewry stają się trudniejsze. Trzeba uważać zwłaszcza na zakrętach gdy z naprzeciwka wyłania się autobus wycieczkowy albo szeroki kamper. Piękna i dość wymagająca droga.

Kolejnych parę kilometrów i kolejna atrakcja – TROLLVEGGEN. Nie powiedziałabym, że jest wyjątkowo dobrze oznakowana, aczkolwiek kiedy w końcu dojechaliśmy, nie mieliśmy wątpliwości, że to właśnie ta ściana. Zresztą na parkingu pod skałą otworzono centrum informacyjne. Ściana Troli jest najwyższą pionową skałą w Europie, sięga 1800m.n.p.m. Taka góra nie mogłaby ujść uwadze wspinaczy oraz śmiałków wykonujących skoki spadochronowe tzw. BASE jumping. Tutaj kręcono również część Harry’ego Pottera.

Doskonale się złożyło, że pora była obiadowa. W takich okolicznościach można z przyjemnością spędzić parę godzin.

Po kolejnej przeprawie promowej Åfarnes – Sølsnes zatrzymaliśmy się na parkingu tuż przed mostem na wyspę Bolsøya. Kolejna dobra miejscówka na nocleg. Most pięknie prezentował się w promieniach zachodzącego słońca, a po pokonaniu małych skałek odsłaniał się niezwykły widok na fiord i ląd w oddali.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.