Kopenhaga i okolice – dokąd zabieram gości? graphic

Posiadanie znajomych za granicą jest świetne ze względu na możliwość odwiedzin. Do tego czasem z noclegiem i darmowym oprowadzaniem. Bycie tym znajomym też jest fajne, bo możesz komuś pokazać kawałek świata, który stał się twoim światem. Być może przechadzanie się po raz enty tymi samymi ścieżkami może kogoś nudzić, ale jeśli są to piękne miejsca, dodatkowo zabarwione emocjonalnie, to miło jest do nich powracać. Gdzie ja zabieram gości?

  • Spacer w centrum Kopenhagi. Zazwyczaj zaczynamy od stacji centralnej København H i idziemy na Rådhuspladsen czyli na plac ratuszowy. Po drodze pokazuję Tivoli czyli drugi najstarszy na świecie działający park rozrywki. Na placu pstrykamy standardowe zdjęcie z Andersenem, zainteresowani odwiedzają bezpłatne toalety i idziemy dalej. Dla bardziej dociekliwych mogę zaproponować wejście do ratusza i obejrzenie zegara świata Jensa Olsena.
  • Strøget to deptak miejski ciągnący się od ratusza do Nyhavn. Po drodze zatrzymujemy sią na Gammeltorv, żebym mogła pokazać miejsce mojej pierwszej pracy w Kopenhadze. Na placu stoi najstarsza fontanna w stolicy, Caritasspringvandet, z 1608 roku. Po drugiej stronie deptaka rozciąga się Nytorv z budynkiem sądu i betonowym podestem, na którym niegdyś stała szubienica. Dla dociekliwych małe zboczenie z kursu w celu zwiedzenia kościoła Vor Frue Kirke.
    Strøget prowadzi nas na kolejny plac, na środku którego wznosi się fontanna z żurawiami. Stąd widok na parlament, na którego wieżę można bezpłatnie wejść.
    Idziemy dalej, zbaczając z głównej ścieżki po to, aby zgubić się w wąskich urokliwych uliczkach przepełnionych ludźmi, barami i sklepami.
  • Ze Strøget’u wychodzimy na Kongens Nytorv. Dla zmęczonych odpoczynek w kawiarni na rogu, dla reszty – Nyhavn. Jest to pocztówkowa ulica Kopenhagi z kolorowymi domkami po obydwu stronach kanału.
  • Trzeba było zatrzymać się na tę kawę, jeszcze daleka droga przed nami. Idziemy z Nyhavn mijając okrągły kościół Frederiks Kirke, Amalienborg – siedzibę królowej oraz Operę po drugiej stronie kanału. Jeszcze kilka, kilkanaście, no dobra, kilkadziesiąt kroków i jesteśmy przy Syrence (Den Lille Havfrue). Mała, siedzi na kamieniu w wodzie, trudno zrobić zdjęcie bez uchwycenia tłumu turystów. Idziemy więc do dużej syreny nieopodal. Wracając podziwimy fontannę Gefionspringvandet i przechodząc obok kościoła i cytadeli Kastellet wracamy do miasta.

     

  • Następny dzień spędzimy na Nørrebro. Jedziemy do staji Nørreport. Przechodząc obok hali handlowych Torvehallerne kierujemy się nad jeziora (Søerne). Możemy zatrzymać się na moście królowej Louise by zażyć kąpieli słonecznej/wypić piwo/zapalić papierosa/zjeść kanapkę/wypić kawę* nieptrzebne skreślić. Ulica Nørrebrogade zaprowadzi nas do żółtego muru cmentarza Assistens Kirkegård. Spędzimy tu chwilę nie tylko dlatego, że pochowany jest tu H.Ch.Andersen. Cmentarzo-park jest doskonały na spacery. Zresztą może jeszcze kiedyś napiszę o moim zamiłowaniu do cmentarzy… Wychodzimy od strony parku Hans Tavsens Park, bym mogła pokazać budynek, w którym mieszkałam. Nieopodal znajduje się kawiarnia Tjili Pop, w której miło zakończymy zwiedzanie.
  • Christiania to kolejny punkt wycieczki. Można poświęcić osobny dzień albo połączyć z innymi atrakcjami. Nie wiedziałam o jej istnieniu zanim tu przyjechałam. Teren opuszczonej jednostki wojskowej zajęty w 1971 przez grupę hippisów jest obecnie miejscem osiedlenia samostanowiącej się ludności, domem dla niespełna tysiąca ludności oraz strefą handlu marihuaną i haszyszem. W Christianii odbywa się wiele wydarzeń kulturalnych, koncertów, wystaw. Można też po prostu przyjść nad jezioro kontemplować otaczającą naturę. Co kto lubi. 😛
  • Dyrehaven zdecydowanie wymaga odrębnego dnia. Jest to park jeleni znajdujący się na północ od Kopenhagi. Można dotrzeć pociągiem, ale oczywiście najlepiej jest rowerami, bo wtedy można zobaczyć więcej z 11km² powierzchni. W parku niemalże zawsze zobaczysz jelenia albo nawet całe stada przebiegające drogę albo wypasające się na łące. Zobaczysz też stare drzewa oraz najstarszy na świecie działający park rozrywki Bakken. W Dyrehaven zawsze jest pięknie i zawsze warto poobcować z naturą.
  • Jeśli starczy czasu odwiedzimy morze. Najpewniej będzie to piaszczysta plaża na Amager albo trawiasta w Charlottenlund.

Moi mili goście, poznajecie te miejsca? 😉

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.