Fenomen cmentarzy. graphic

Nie pamiętam, kiedy dokładnie zaczęła się moja fascynacja cmentarzami. Moje pierwsze „cmentarne wspomnienie” sięga pogrzebu mojego dziadka. Miałam wtedy 10 lat i pamiętam dwie rzeczy. Pierwsza jest smutna. Pracownicy, którzy kładli na trumnie kamienne bloki i zasypywali je ziemią, ubrani byli w dziurawe dresy. Druga była dla mnie zaskakująca. Mój dziadek był wojskowym i żołnierze oddali salwę honorową. Huk wystrzału zaskoczył mnie, bo przecież na cmentarzu trzeba być cicho…

Cmentarze zawsze owiane są aurą tajemniczości. Możesz kłócić się w kwiaciarni, którą wiązankę wybrać, ale przekraczasz bramę cmentarza i zniżasz głos. Przynajmniej w Polsce. Musisz się zachowywać nienagannie, aby okazać zmarłym szacunek. Tak jakby im zależało… Nigdy nie lubiłam sztucznych reguł jak ta o ciszy na cmentarzu albo w kościele. Pytałam czemu musimy być tacy poważni? Czemu nie możemy radośnie śpiewać i tańczyć jak na niektórych amerykańskich filmach? Nie rozumiałam na przykład czemu Bóg nie pozwala wejść psom do swojego domu? Myślałam, że jest Wszechmocny, Dobry, że kocha wszystkie stworzenia, i psy, i ptaki, i wszystkich ludzi na całym świecie. Więc dlaczego kościoły zamykają swe wrota kiedy nie odbywa się akurat msza? Co jeśli komuś akurat przyjdzie ochota odwiedzić Boga w Jego domu? Czyżbym się zagalopowała w rozważaniach? Cóż, wszystko jest ze sobą powiązane, czyż nie? Tak czy inaczej, duńskie cmentarze są zupełnie inne. Tętnią życiem. I nie ma w tym nic złego bowiem w magicznym kręgu życia śmierć i życie przenikają się. Tutaj na cmentarzu możesz biegać, tańczyć i śpiewać, możesz wziąć psa na spacer albo wypić piwo na ławce. I powtarzam, nie ma w tym nic obraźliwego! Życie zwyczajnie toczy się dalej. I nie znaczy to absolutnie, że nie szanuje się tutaj zmarłych. Wręcz przeciwnie. Zresztą myślę, że oni woleliby, żebyśmy przychodzili do nich uśmiechnięci, aniżeli z głową spuszczoną nieomal do ziemi.

Polskie cmentarze stają się niekiedy miejscem pokazania się. Kto wystawił większy pomnik, kto zajął najlepsze miejsce, kto ma nowy płaszcz 1. listopada. W Danii groby są skromne i otoczone zielenią. Czasami to tylko kamień z jednym wyrazem „mama”. Często obok stoi figurka anioła, ptaszka czy psa. Przy okazji wizyty w Kopenhadze polecam odwiedzić Assistens Kirkegård. Zajmuje ogromny teren i, ponieważ przez pewien czas mieszkałam niedaleko, stał się moim ulubionym miejscem spacerów z Kaprysem. Obecnie mieszkam w Charlottenlund, niedaleko tutejszego cmentarza, który nierzadko odwiedzamy razem z Kaprysem i Tomkiem. 😉

I tak moja fascynacja cmentarzami rozwija się. Kiedy wyjeżdżam za granicę odwiedzam lokalne cmentarze. Czasami wprawiają mnie w nostalgiczny nastrój, czasami przepełniają nadzieją. Ale zawsze jest w nich coś specjalnego.

Na cmentarzu w Charlottenlund.

2 odpowiedzi na “Fenomen cmentarzy.”

  1. A. napisał(a):

    Nie zgodzę się z tym, że cmentarz to miejsce na radosne spiewy, glośne rozmowy itp. Na cmentarzu bywają ludzie ktorzy chwile temu stracili kogos bliskiego. Są w żalobie i powinni miec mozliwosc przezywania tej zaloby w spokoju. Jest wiele innych miejsc gdzie mozna pobiegac i posmiac sie.

    • Ela napisał(a):

      Nie zachęcam do robienia imprez na cmentarzach, żeby nie było. Ale w różnych kulturach i krajach funkcjonują różne sposoby oddawania czci zmarłym. Często chodząc po cmentarzu wspominam moją babcię, która zawsze mówiła, żeby po jej odejściu nie smucić się i nie płakać.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.