Drugie życie ubrań. graphic

„Co dla jednego jest śmieciem, dla drugiego jest skarbem”

W poście o tym, co mi się w Danii podoba, wspominałam o bytte i loppemarketach. Prawdopodobnie znasz, nawet jeśli tylko ze słyszenia, pchli targ i sklep z odzieżą używaną. Ich popularność znacznie wzrosła w ostatnich czasach. Duńskie społeczeństwo jest bardzo nastawione na ekologię i dbanie o środowisko, dają więc drugą szansę bardzo wielu rzeczom. Zamiast na wysypisku śmieci rzeczy te lądują w nowym domu. Wielokrotnie się przeprowadzałam o czym można poczytać w serii artykułów na temat polowania na mieszkanie. Kiedy dostałam lokum nieumeblowane, zaczęłam intensywnie odwiedzać byttemarkety i facebook’owe grupy. Znalazłam wszystko. Całkowicie za darmo!

LOPPEMARKED

Market, na którym można sprzedać lub kupić rzeczy. Często odbywa się na dużych placach na świeżym powietrzu. Można znaleźć przeróżne skarby jak ubrania, zabawki, przybory kuchenne, książki, elektronikę, meble. Do tego w bardzo dobrej cenie, chociaż i tak nie zaszkodzi się potargować. 😉 Na przykład ubrania po 10 DKK (5,5 zł) za sztukę, plecak za 30 DKK albo dziecięce łóżeczko turystyczne za 100 DKK.

Pamiętam jak w pewien piękny letni dzień wybrałam się z koleżanką na wycieczkę rowerową. Po drodze spostrzegłyśmy loppemarked, zatrzymałyśmy się więc rzucić okiem. Kupiłam między innymi sweter. Kiedy wieczorem wracałyśmy do domu, temperatura znacznie się obniżyła i owy sweter uratował mnie przed przemarznięciem!

Mam też doświadczenia z drugiej strony tzn. ze strony sprzedającego. Każdy rodzic wie, że małe dzieci rosną szybko i zwiększa się stos ubrań, zabawek itp., z których nasze pociechy już wyrosły. Tak więc postanowiłam sprzedać je na loppe. Aby móc stanąć na placu trzeba wykupić miejsce. Ceny są różne dla różnych marketów. Nie sprzedałam może zbyt wielu rzeczy, ale loppe opuściłam na plusie finansowym i z nowym doświadczeniem. 😀

Na loppemarketowym kocyku.

Na loppemarketowym kocyku.

 

BYTTEMARKED

Udział w tym wydarzeniu jest bezpłatny. Organizowany jest w budynkach kościołów, bibliotek albo na otwartych placach. Idea jest prosta. Coś przynosisz, coś zabierasz. Generalnie możesz przynieść wszystko. Dobra okazja do zrobienia porządków w domu i pozbycia się rzeczy, których się nie używa. Mogą to być ubrania, buty, torebki, książki, talerze, lampy. Zazwyczaj przy wejściu organizatorzy ważą to co przynosisz. Ale tylko w celach statycznych. Następnie wchodzisz i rozkładasz swoje towary na właściwych miejscach. Często są to stoły z odpowiednimi napisami jak „sukienki”, „spodnie damskie” itd. Teraz jesteś już gotowy rozpocząć polowanie! Możesz chodzić w kółko przez cały dzień i wziąć wszystko co ci się spodoba. Niestety zdarza się, że ktoś przynosi poplamione albo dziurawe ubrania. Ale zdecydowana większość jest w dobrym stanie, a nierzadko można upolować prawdziwe perełki!

Razem z moimi przyjaciółkami jesteśmy częstymi bywalczyniami bytte. Po pierwsze, daje nam to okazję do spotkania. Po drugie, zawsze znajdujemy coś ciekawego. Po trzecie, robimy przerwę na kawę i ciacho. I po czwarte, jeśli czas pozwala, zbieramy się u tej, która najbliżej danego miejsca mieszka i urządzamy mały pokaz mody przy winie. 😉

Byttemarketowy hipopotam.


Zdaję sobie sprawę, że nie wszyscy lubią rzeczy używane. Ale moim zdaniem to wspaniała okazja, aby oszczędzić pieniądze i środowisko, przy okazji doskonale bawiąc się z przyjaciółmi. W ten sposób można regularnie wymieniać garderobę. A jakie pomocne było to w czasie ciąży! Zamiast wydawać pieniądze na ubrania ciążowe szłam na byttemarked i brałam większe rozmiary. Po narodzinach dziecka zaniosłam wszystko z powrotem, aby rzeczy te komuś jeszcze sprawiły radość. Wspaniała idea!

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.