Żłobek – tak czy nie? graphic

A czy ty posłałeś* swoje dziecko do żłobka?

Zagadnienie żłobka prędzej czy później pojawi się, jeśli ty albo ktoś z twoich bliskich ma dziecko. Nawet jak sam masz jasno określone poglądy, możesz liczyć na to, że ktoś temat ten wyciągnie na światło dzienne. I powstaną dwa obozy, jeden pro-żłobkowy, drugi anty. I dyskusja na cały wieczór gotowa! A przecież każdy jest inny, sytuacje są różne, różne są też przekonania. Dlatego dopóki nikomu nie dzieje się krzywda, szanujmy swoje wzajemne decyzje. Ja nie będę namawiać ciebie do pozostania z dzieckiem w domu, ty nie namawiaj mnie na żłobek. (Mała dygresja. Jak ja lubię dygresje! I dygresje od dygresji, hahaha! Dygresja miała być o tym, że trzeba rozmawiać, zbierać pomysły, dzielić się doświadczeniami. Nie lubię tylko słownych pojedynków zabarwionych wyższością jednej opcji nad drugą, że moje jest lepsze niż twoje).

Moje dziecko nie chodzi do żłobka. Pierwsze trzy lata życia są niezwykle ważne w rozwoju człowieka i chciałam w nich w pełni uczestniczyć. Nie narażać dziecko i siebie na stres związany z oddaniem go pod opiekę komuś obcemu. Nie smucić się, że omijam ważne dla niego wydarzenia. Mieć kontrolę nad jego wychowaniem. Pozwolić mu na rytm dnia zgodny z jego potrzebami. Być dostępna, otoczyć go miłością i zapewnić poczucie bezpieczeństwa.

Badania nad wpływem uczęszczania do żłobka na rozwój dziecka będą trwały, a ich wyniki będą się zmieniały. Jak z krowim mlekiem, które kiedyś było najzdrowszym napojem pitym na potęgę, a teraz mówi się o tym, że bardziej szkodzi niż pomaga. Jedni będą skupiać się na pozytywach, inni na negatywach. I trzeba w tym wszystkim odwołać się do własnego rozsądku i rozważyć swoje opcje.

Przede wszystkim nie każdy może pozwolić sobie finansowo na siedzenie z dzieckiem w domu. Kiedyś szeroko rozpowszechniona była „instytucja babci”. Mamy wracały do pracy, babcie zajmowały się wnukami. Dzisiaj często jednak dziadkowie nie mieszkają na wyciągnięcie ręki i trzeba szukać innych rozwiązań.

Może niania? Jeśli wybierzemy dobrze, wciąż nasze dziecko jest w domu, więc nie zmieniamy mu otoczenia, niania będzie, miejmy nadzieję, stosować nasze zasady, więc nie zmieniamy dziecku reguł zachowania i pociecha nasza spędza czas z jedną osobą, z którą ma szansę nawiązać więź. Tyle tylko, że najpierw musimy znaleźć dobrą nianię, a potem zapłacić wcale małe pieniądze.

A więc żłobek. Idealnie by było wybrać żłobek idealny. Z wykwalifikowaną kadrą, szerokim programem dostosowanym do potrzeb dziecka. Wiem, każdy taki powinien być, ale czy jest rzeczywiście? Prawdopodobnie nasz wybór ogranicza odległość od miejsca zamieszkania oraz opłaty. Co zyskuje dziecko? Otrzymuje wiele bodźców rozwojowych, nie nudzi się, rozwija relacje z rówieśnikami, socjalizuje się.

Jak to jest w Danii? Niemowlęta są często posyłane do żłobków. Dostrzegam to nawet spacerując z Tomaszem. Zawsze spotykaliśmy mnóstwo rodziców z wózkami, ale teraz gdy drepczemy sobie powoli na dwóch nóżkach, nie widzę praktycznie nikogo w podobnym wieku. Oczywiście są tacy, którzy zostają w domu i z nimi spotykamy się w „legestue” czyli tłumacząc dosłownie „pokoju zabaw”. W mojej okolicy legestue organizowane są przez kościoły, dwie godziny raz w tygodniu. Jest poczęstunek, zabawy, tańce i śpiewy. Każdorazowo płaci się 5-15 zł, zależnie od miejsca. Moim zdaniem wspaniała inicjatywa, bo dzieciaki mają kontakt z rówieśnikami i uczą się zasad społecznych. Jeśli chodzi o tutejsze żłobki to na pewno plusem jest duża ilość czasu spędzanego na powietrzu. Bez względu na pogodę. Poza żłobkami tradycyjnymi są tzw. „dagpleje”, gdzie jest tylko 4-5 podopiecznych. Ale muszę przyznać, że słyszałam wiele negatywnych opinii o tutejszych żłobkach.

Nie ma jednoznacznej odpowiedzi na pytanie czy posyłać dziecię do żłobka. Każdy wybór będzie dobry, jeśli sprawdza się dla ciebie. Być może chcesz zostać z dzieckiem w domu i znajdziesz pracę na weekendy, kiedy może się nim opiekować tata. Być może musisz wrócić do pracy, żeby wystarczyło ci na utrzymanie, a być może po to, żeby w przyszłości posady tej nie stracić. Być może chcesz wrócić do pracy, bo robisz to, co kochasz, a być może zwyczajnie nie wyobrażasz sobie siedzieć tyle czasu w domu. Jeśli masz być nieszczęśliwy i sfrustrowany, lepiej wracaj do pracy i zapewnij dziecku opiekę. Bo zawsze najlepszym rodzicem będzie rodzic szczęśliwy i spełniony!


* Sposób zwracania się do czytelników niejednokrotnie rodzi problemy. Czy napisać „posłałaś”, zakładając, że więcej matek niż ojców boryka się z tą decyzją? Czy napisać „posłałaś/eś”, żeby nie dyskryminować panów? Ja będę używała zwrotu „posłałeś” jako sformułowania skierowanego do Ciebie jako człowieka. Ufam, że nikt nie poczuje się tą formą urażony.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.