Koniec zwiedzania, czas wracać do domu – dzień 8. i 9. graphic

Najpierw może wytłumaczę, dlaczego wyprawa kończy się na dniu 9. Miały być przecież dwa tygodnie! Po pierwsze wyjazd przesunął się na wtorek, bo nie wyrobiliśmy się na poniedziałek. Po drugie w sobotę rozpoczynałam pracę. Po trzecie odwiedziliśmy wszystkie główne punkty z naszej listy, więc postanowiliśmy nie jeździć dłużej niż to konieczne i wracać do domu. Wyszło […]

Największe rozczarowanie wyprawy – Atlanterhavsveien – dzień 7. graphic

Rano z naszej miejscówki roztaczały się równie zniewalające widoki. Chyba one zainspirowały mnie i wymyśliłam Tomkowi hamak, żeby nie nudził się zanadto w czasie, kiedy sprzątaliśmy. Że też dopiero teraz przyszło mi to do głowy! Jazdę rozpoczęliśmy od mostu na wyspę Bolsøya, z której to z powrotem na ląd prowadził tunel podwodny. Kierowaliśmy się na […]

Pełen atrakcji dzień 6. – Geirangefjord, Trollstigen i Trollveggen graphic

Nocowaliśmy niedaleko chyba najbardziej znanego fiordu Norwegii – GEIRANGEFJORD. Nasza rutyna poranna obejmowała śniadanie, mycie zębów, sprzątanie i pakowanie. Czynności te zajmowały dość dużo czasu, tak że w samochodzie Tomek zazwyczaj szybko zapadał w sen. Cieszyło nas to, bo można było spokojnie przejechać większy odcinek trasy. Jednak nie tego dnia, ponieważ jak wspomniałam, byliśmy blisko fiordu. […]

W samochodzie z dzieckiem – dzień 1. i 2. graphic

Nasze wakacje zakładały dużo jazdy samochodem. Po pierwsze trzeba było dojechać do Norwegii, po drugie objechać ciekawe miejsca, po trzecie wrócić. Dość szybko okazało się, że jazda z Tomaszem nie będzie taka łatwa jak kiedyś. Gdy byliśmy na wakacjach jak miał 4 miesiące, przesypiał większość kursów samochodem. Co prawda nie jeździliśmy tak dużo jak teraz. […]

Podróżowanie z niemowlakiem graphic

Wakacje z maluchem mogą być przyjemne, choć czasem ostrzegano mnie, że to udręka dla rodziców. Pierwszy punkt to niewątpliwie nastawienie. Wiedziałam od początku, że nasze wakacje będą udane, negatywne myśli nie gościły w mojej głowie. Czy to nie za duża zmiana dla niemowlaka? Nie większa niż przyjście na świat! Dla niego wszystko dookoła jest nowe, […]

Dzień 22. i 23. Autostradą przez Niemcy. graphic

Wstaliśmy razem z Justyną i Kacprem, aby się pożegnać. Potem spokojnie zjedliśmy śniadanie, ogarnęliśmy trochę po sobie kuchnię i ruszyliśmy w drogę. Przez Niemcy. Przyznam, że droga autostradą do najciekawszych nie należy. Dlatego opiszę kilka obserwacji z trasy. Podobnie jak we Francji, można wchodzić z psami do wielu miejsc. Podobno nawet do kościoła. Fajnie. Widziałam […]

Dzień 15. i 16. Spotkanie ze świstakiem w Pirenejach. graphic

Dzień drogi. Szybko zleciał, aczkolwiek wiele się nie działo. Jechaliśmy dobrymi hiszpańskimi drogami raz po raz przecinając szlak Camino de Santiago – chrześcijański szlak pielgrzymkowy istniejący ponad tysiąc lat. Prowadzi do katedry w Santiago de Compostela w północno-zachodniej Hiszpanii. Nocleg spędziliśmy nad rzeczką. Woda lodowata, niemniej zrobiliśmy małe pranie. Kąpieli wolałam zażyć pod naszym prysznicem, w […]

Dzień 10. U celu podróży – zwiedzanie Gibraltaru. graphic

Od Gibraltaru dzieliło nas blisko 200 km. Nie byliśmy głodni z samego rana i pomyśleliśmy, że miło będzie zjeść śniadanie u celu naszej podróży – na Gibraltarze. Na granicy pierwszy raz musieliśmy okazać dokumenty. Następnie wjechaliśmy w miasto z planem dotarcia na najbardziej wysunięty na południe punkt. GPS poprowadził nas przez miasto. Ledwo mieściliśmy się […]

Dzień 8. i 9. Piękno hiszpańskiej natury. graphic

DZIEŃ ÓSMY W nocy Kaprys zaszczekał co automatycznie wyostrzyło mój słuch. Zaczęłam wyczekiwać odgłosów, które wyjawiłyby mi przyczynę szczekania. Nic na szczęście nie usłyszałam, więc po chwili znowu zasnęłam. Rano wszystko wygląda inaczej. Obudziliśmy się w pięknych okolicznościach przyrody, niewysokie drzewa, cisza i spokój. Poćwiczyłam jogę na powietrzu, a Jurek pospacerował z psem po okolicy. […]

Dzień 5. i 6. Noc we włoskim Sanremo i przejazd przez Monako graphic

W nocy Kaprys szczekał kilkukrotnie, jak się później okazało tuż obok nas zaparkował samochód. Na szczęście szczekanie i bolące od leżenia na boku biodro, to były jedyne rzeczy, które mnie budziły. Wstaliśmy zgodnie z planem o 5:30 i zaraz ruszyliśmy w drogę. Dzień dopiero leniwie wstawał zza gór, odsłaniając nowe przepaście i zakręty o 360 […]